1.
Kochała go. Mimo wszystko kochała.
Jeszcze niedawno zapełniał ją, że będą razem na zawsze.
W tej chwili zadawała sobie pytanie jak mogła wierzyć w te zapewnienia. Teraz chciała po prostu wymazać go z pamięci. Wiedziała, że nie będzie to łatwe, ale musiała to zrobić. Nie mogła pozwolić, żeby wspomnienia raniły ją za każdym razem. Była za słaba psychicznie.
JUSTIN POV
Jeszcze niedawno zapełniał ją, że będą razem na zawsze.
W tej chwili zadawała sobie pytanie jak mogła wierzyć w te zapewnienia. Teraz chciała po prostu wymazać go z pamięci. Wiedziała, że nie będzie to łatwe, ale musiała to zrobić. Nie mogła pozwolić, żeby wspomnienia raniły ją za każdym razem. Była za słaba psychicznie.
JUSTIN POV
Cholera. Zachowałem się jak skończony dupek. A zresztą! Nie chcę mieć z nią nic wspólnego, zdradziła mnie i nic jej nie tłumaczy...
Spacerowałem wokół starych budynków, zastanawiając się, kiedy znowu będę mógł zobaczyć moją dziewczynę. Alice wyjechała na tydzień, tęskniłem za nią. Nie mogłem doczekać się naszego spotkania. Właśnie podziwiałem tutejszą architekturę, kiedy moją uwagę przykuła przytulająca się para, stojąca przy pobliskiej restauracji. Uśmiechnąłem się przypominając sobie, jak jeszcze kilka dni temu byłem tu z Ali. Wpatrywałem się w nich jeszcze chwilę, kiedy nagle uświadomiłem sobie, że znam tą dziewczynę. Jej ciemne, falowane włosy, niski wzrost i ta jasnobrązowa kurtka, którą miała na sobie na każdym naszym spotkaniu. Przeklnąłem cicho. Czy to naprawdę była ona? Przez chwilę para stała zwrócona w moją stronę, dlatego zdążyłem przyjrzeć się jej jeszcze dokładniej. Z profilu wyglądała bardzo podobnie, nie mogłem stwierdzić dokładnie, bo miała bardzo mocny makijaż.
Mimo wszystko wydawało mi się, że to ona. A więc to koniec-pomyślałem i powoli odszedłem.
Chciałem zapomnieć. Ale nie umiałem. Jest dla mnie zbyt ważna. Kocham ją i nie wiem czy kiedykolwiek się to zmieni...
ALICE POV
Nie mogłam bezczynnie siedzieć. Chciałam go odzyskać. Ale jak, skoro on zgrywa niedostępnego? Wiedział coś o czym nie chciał mi powiedzieć. Może powinnam dać sobie spokój? Może... ale nie spocznę, póki nie dowiem się o co chodziło. Nie obchodzi mnie to, że nie chce mnie widzieć. To jego problem, bo przynajmniej na razie postaram się o to, by był skazany na moje towarzystwo. Muszę zacząć działać... ale potrzebna mi będzie pomoc.
JUSTIN POV
Wyklinałem na własne życie. Moje myśli były skupione tylko w okół niej. Była w mojej głowie 24 godziny na dobę. A ja chciałem o niej zapomnieć. Boże, co jest nie tak? Ten rozdział powinien być już dawno zamknięty. Powinien, ale nie jest. Chciałem dowiedzieć się czemu to zrobiła. Ale jak? Sam na pewno nie dam sobie rady. Ktoś będzie musiał mi pomóc. Ktoś, kto zrozumie w jakiej sytuacji jestem, a znam tylko jedną osobę, która da sobie z tym radę...
ALICE POV
-Andrew! Musisz mi pomóc!
-Spokojnie shawty-byłam przekonana, że w tej chwili zadziornie się uśmiechał.
Denerwowała mnie jego pewność siebie, ale z pewnością przyda mi się, w końcu nie raz zajmował się takimi rzeczami.
-Czego ode mnie potrzebujesz?-zapytał.
-Chodzi o numer telefonu-zaczęłam.
-Który facet podoba Ci się tym razem?-wyczułam sarkazm w jego głosie.
-Nie chodzi o to...
Chłopak odetchnął z ulgą. Nigdy nie ukrywał, że podobałam mu się. Przyznam szczerze, że też był całkiem niezły. Ale jest przeciwieństwem Justina. Ma kruczoczarne włosy, jest wyższy i w przeciwieństwie do mojego chłopaka potrafił stać przed lustrem kilka godzin, by dobrze wyglądać.
-To nie sprawa na telefon...
-Mam przyjechać?
-To niestety konieczne.
-Niestety? Wiesz... Spodziewałem się większego entuzjazmu, skoro
tak dawno się nie widzieliśmy-posmutniał-ale niech będzie. Będę za pół godziny
skarbie-rozłączył się zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Skarbie... i właśnie dla tego nie chciałam go widzieć, być największym podrywaczem jakiego znałam więc teraz miałam przeczucie, że przez niego znajdę się w jeszcze większych tarapatach.
JUSTIN POV
-Kelsey?
-Justin! Miło Cię słyszeć-zaczęła, po czym szybko dodała-zapewne nie dzwonisz bezinteresownie, więc przejdź do rzeczy-odparła.
-Czy jestem aż tak przewidywalny?-mruknąłem.
-Bardziej niż Ci się zdaje-zaśmiała się.
Lubię ją. Jest taka niewinna, ale mimo wszystko potrafiła walczyć o swoje. A tego potrzebowałem.
-Wciąż pracujesz w dziale detektywistycznym?-zapytałem.
-Zgadza się.
-Czy mogłabyś sprawdzić dla mnie... pewną osobę?-załamałem głos.
-Nie powinieneś jej kontrolować, skoro jest dla ciebie ważna-przejrzała mnie.
Stąd mogła to wszystko wiedzieć?
Znowu usłyszałem jej śmiech,
-Nie musisz zastanawiać się skąd wiem, znam się na mojej robocie, Takie sprawy są na porządku dziennym. Znam ludzi i potrafię wnioskować. Ale powiedz mi o niej coś więcej-zachęciła.
Nie wahałem się przed tym. Potrafiła słuchać i udzielać rad. Po zakończeniu mojego opowiadania tylko cicho szepnęła:
-Naprawdę musi być ważna skoro chcesz ją odzyskać. Nie zaprzeczaj, nie robiłbyś tego, gdybyś nie chciał z nią być-przerwała.-Pomogę ci. Dwa dni powinny mi wystarczyć. Zobaczymy się w poniedziałek-oświadczyła, po czym szybko zakończyła rozmowę.
Nie zdążyłem nawet podziękować.
Skarbie... i właśnie dla tego nie chciałam go widzieć, być największym podrywaczem jakiego znałam więc teraz miałam przeczucie, że przez niego znajdę się w jeszcze większych tarapatach.
JUSTIN POV
-Kelsey?
-Justin! Miło Cię słyszeć-zaczęła, po czym szybko dodała-zapewne nie dzwonisz bezinteresownie, więc przejdź do rzeczy-odparła.
-Czy jestem aż tak przewidywalny?-mruknąłem.
-Bardziej niż Ci się zdaje-zaśmiała się.
Lubię ją. Jest taka niewinna, ale mimo wszystko potrafiła walczyć o swoje. A tego potrzebowałem.
-Wciąż pracujesz w dziale detektywistycznym?-zapytałem.
-Zgadza się.
-Czy mogłabyś sprawdzić dla mnie... pewną osobę?-załamałem głos.
-Nie powinieneś jej kontrolować, skoro jest dla ciebie ważna-przejrzała mnie.
Stąd mogła to wszystko wiedzieć?
Znowu usłyszałem jej śmiech,
-Nie musisz zastanawiać się skąd wiem, znam się na mojej robocie, Takie sprawy są na porządku dziennym. Znam ludzi i potrafię wnioskować. Ale powiedz mi o niej coś więcej-zachęciła.
Nie wahałem się przed tym. Potrafiła słuchać i udzielać rad. Po zakończeniu mojego opowiadania tylko cicho szepnęła:
-Naprawdę musi być ważna skoro chcesz ją odzyskać. Nie zaprzeczaj, nie robiłbyś tego, gdybyś nie chciał z nią być-przerwała.-Pomogę ci. Dwa dni powinny mi wystarczyć. Zobaczymy się w poniedziałek-oświadczyła, po czym szybko zakończyła rozmowę.
Nie zdążyłem nawet podziękować.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Od autorki:
Wszystkie komentarze są dla mnie bardzo ważne, każda opinia, pozytywna czy negatywna pozwoli mi przeprowadzić zmiany! Ciebie to nic nie kosztuje, a mi bardzo pomoże :)
#LoveYou
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz