Poradzę sobie
-Wiesz przynajmniej po co tam idziesz?
-Po to, aby wyjaśnić kilka spraw
Alice już od paru dni wiedziała że pomiędzy nią, a poznanym kilka miesięcy wcześniej chłopakiem, źle się dzieje. Do niedawna byli nierozłączni-wciąż wysyłali do siebie słodkie smsy, rozmawiali całymi godzinami. A w zeszłą środę, kiedy zagadała do niego na jednym z chatów zbył ją, pisząc po prostu „spadaj”. Alice jednak ciągnęła rozmowę. On odpisywał coraz wulgarniej. Potem zaczęła dostawać wiadomości obrażające ją i jej bliskich. Za każdym razem próbowała wyjaśnić, że nie wie o co mu chodzi, ale on zgrywał niedostępnego. Jakby był kimś zupełnie obcym.
-Wiesz przynajmniej po co tam idziesz?
-Po to, aby wyjaśnić kilka spraw
Alice już od paru dni wiedziała że pomiędzy nią, a poznanym kilka miesięcy wcześniej chłopakiem, źle się dzieje. Do niedawna byli nierozłączni-wciąż wysyłali do siebie słodkie smsy, rozmawiali całymi godzinami. A w zeszłą środę, kiedy zagadała do niego na jednym z chatów zbył ją, pisząc po prostu „spadaj”. Alice jednak ciągnęła rozmowę. On odpisywał coraz wulgarniej. Potem zaczęła dostawać wiadomości obrażające ją i jej bliskich. Za każdym razem próbowała wyjaśnić, że nie wie o co mu chodzi, ale on zgrywał niedostępnego. Jakby był kimś zupełnie obcym.
later
Po sali rozległ się stukot damskich obcasów. Wszędzie
umiałby rozpoznać ten dźwięk. Wiedział, że to ona. Bez słowa usiadła przy
zarezerwowanym stoliku, co sekundę spoglądając w jego stronę. Blondyn, wysoki
na 175 centymetrów.
Przystojny. Ubrany był w czarną marynarkę, pod którą spoczywał wyblakły T-shirt
z napisem „Just be with you”. „Po prostu być z tobą” Czy wiązało się to z nimi?
A może to tylko pierwsza koszulka jaka wpadła mu w ręce?
-Chciałeś się spotkać….-zaczęła.
-Zgadza się-przerwał.- Chcę wiedzieć, kim tak naprawdę jesteś?
-Nie rozumiem o co chodzi....
-Przynajmniej teraz nie udawaj. Przynajmniej raz spróbuj być szczera-poprosił.
-Chciałeś się spotkać….-zaczęła.
-Zgadza się-przerwał.- Chcę wiedzieć, kim tak naprawdę jesteś?
-Nie rozumiem o co chodzi....
-Przynajmniej teraz nie udawaj. Przynajmniej raz spróbuj być szczera-poprosił.
Siedziała w głębokim zamyśleniu. A on tylko wpatrywał się w
dziewczynę.
-Przepraszam, czy coś podać? –nagle usłyszeli głos kelnera.
-Jeszcze się zastanawiamy-szorstko odpowiedział chłopak.
Po tych słowach pracownik restauracji udał się w kierunku
innej pary, która w przeciwieństwie do nich ciągle się uśmiechała. Z pewnością
cieszyli się, że mogą razem spędzać czas...
-Justin...naprawdę nie wiem co powiedzieć-szepnęła po czym
położyła dłoń na jego ręce. On jednak szybko odsunął się od niej, po czym
podniósł się z miejsca i odszedł w kierunku wyjścia. Pobiegła za nim. A kiedy
byli już na zewnątrz krzyknęła:
-Naprawdę chcesz żeby to się tak skończyło?
Odwrócił się w jej stronę. Zobaczył, że z oczu ukochanej
płyną łzy. Nie mógł znieść tego widoku, dlatego zwrócił się w przeciwną stronę,
po chwili wsiadając do jednej z taxówek.
Na ten widok Alice rozpłakała się jeszcze mocniej. A mimo
tego, że obok niej wciąż przechodziły tłumy ludzi, została sama... Sama na
jednej z nowojorskich ulic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz